Jeśli śmierć
przyjdzie do mnie w lateksowej sukience,
kończącej
się w połowie ud
i żelowymi
tipsami z siłą Heraklesa wpije się w ramię,
to wyproszę
ją za drzwi.
Jak mi
wytknie alergię na róż i plastik,
nienawiść do
zawodu „malarz-tapeciarz”
czy
„blacharz-lakiernik”,
to przepędzę
ją na cztery wiatry.
Gdy
postraszy mnie skórą w popiół obróconą za życia
i pomacha
prostownicą zamiast pordzewiałą kosą,
to jej
powiem pop-kulturalnie:
twoja
stara... to całkiem fajna dupa!
17.10.2009
r.