wtorek, 19 maja 2015

***

Niech się stanie, co ma stać.

Niech zapiszczy, zadrży, rozpadnie, rozkołysze,
rozstąpi, zaiskrzy, zawładnie, rozpełznie
- co tam trzeba temu nieszczęściu do szczęścia.

Niech wyssie to ze mnie, jak jad się wysysa.

A i tak nie powiem ci, co mnie karmi bolączką
- kolczastą zupą z kradzionych wyobrażeń,
przerzuconych nielegalnie przez granicę jaźni.

czwartek, 14 maja 2015

„Gra”

Jestem umarłym rekwizytem
w teatrze cieni.
Odszukaj mnie za kurtyną,
nim zagrasz ze mną
kolejną postać dramatu.

Jestem krzywym lustrem
w wesołym miasteczku.
Odszukaj zgubioną w nim twarz,
nim zaśnie na dobre
w moich ramach.

Jestem twoim ubraniem
z przeszytą metką.
Odszukaj mnie w garderobie,
nim przywdziejesz,
stając się przystojnym złudzeniem.

Jestem twoim pseudonimem
między imieniem a nazwiskiem.
Odszukaj mnie i przekreśl,
nim bez skrupułów
ja przekreślę ciebie.

środa, 13 maja 2015

***

Nie wierzę w krasnoludki, facetów-aniołów
i pasty zęby wybielające.

Nie wierzę w zjawiska paranormalne,
pegazy czy hipnozy.

Nie wierzę w miłość po pierwszym spojrzeniu,
w istnienie prawdy i nieba.

A w piekło wierzę.

wtorek, 12 maja 2015

***

Widziała go przez palce,
powstrzymując płacz ze śmiechu.
Ach... to jego poczucie humoru.

Nie dziś.
Te lata już minęły.

Zapach łez boli.
Nad ciszą chwieje się dźwięk.
A on drży,
śpiewając jej smutne piosenki nocą.

Ona nie chce słyszeć tej chrypy.
Znowu palił.
Szpetny ten jego głos.
I gitara już nie brzmi tak samo.
Nawet słowa były kiedyś piękniejsze.

Między strunami jest już cicho.
Szarym oknom opadają powieki.
Gasnące światła szepczą z ziewnięciem,
że pewnie znów jej się przyśni
ten uroczy romantyk.

piątek, 8 maja 2015

***

Nie mów do mnie tak blisko...
Wtedy czuję swoją małość
- małość szarej masy ludzkiej.

Zakrwawiona dłoń legła na piersi,
mostek uciska serce,
ciśnienie napiera na skronie.

Nadal brniesz w natłok słów.
Słowami mnie karcisz,
rozcinasz linie papilarne.

Nie mów do mnie...
Twój głos drga wysoko,
między pomiętą płachtą powietrza,
a moją zmęczoną głową.

Trwam w nerwobólach, panikach,
klęskach, zapytaniach...

Oddalam się od twoich ust,
od dudniącego bełkotu
i tej rozstrojonej przepaści za językiem.

***

Nie ma prawd idealnych.

Te wypielęgnowane
pod byle czym można skryć.

A te wypchane abstrakcyjnym banałem
- wydzielonych cząstek paciorki -
dla każdego inny kawałek,
oscylujący wokół zera.

środa, 6 maja 2015

***

tykanie

zatarty w obłokach ślad
wczorajszego słońca

tykanie

wstęgi ptaków
malujące sploty między horyzontami

tykanie

tylko niebo
wpatrzone w dół

tykanie

Bóg stworzył mężczyznę
i uśmiechnęła się ziemia

bim bam bom

wybiła dwunasta
znowu jesteśmy kopciuszkami

wtorek, 5 maja 2015

***

Belek sztuk pięć
z palców twych
po mojej stronie życia.

Nade mną
namiot z nieba się chwieje.

Dołóż jeszcze ze trzy,
bo runie mi na głowę

i Bóg przyrządzi sobie ze mnie
naleśnik z mięsem.

Stań nieco bliżej,
bo tuż obok płachta się wywija,

aż widać świętych nogi
i spadające z wysoka kapcie.
Uważaj!

***

Kiedyś znikniemy wszyscy.
Pijani, zepsuci, zgwałceni.
Niewierni mężowie i żony,
słabi w łóżku kochankowie.
Zawistni nieznajomi,
znajomych znajomi.
Łgarze, bluźniercy, złodzieje,
mordercy, wariaci, prześmiewcy,
Okrutne, kolczaste bestie,
takie same w życiu doczesnym,
jak i (nie daj, Boże) wiecznym.