piątek, 8 maja 2015

***

Nie mów do mnie tak blisko...
Wtedy czuję swoją małość
- małość szarej masy ludzkiej.

Zakrwawiona dłoń legła na piersi,
mostek uciska serce,
ciśnienie napiera na skronie.

Nadal brniesz w natłok słów.
Słowami mnie karcisz,
rozcinasz linie papilarne.

Nie mów do mnie...
Twój głos drga wysoko,
między pomiętą płachtą powietrza,
a moją zmęczoną głową.

Trwam w nerwobólach, panikach,
klęskach, zapytaniach...

Oddalam się od twoich ust,
od dudniącego bełkotu
i tej rozstrojonej przepaści za językiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz