Niech się stanie, co ma stać.
Niech zapiszczy, zadrży, rozpadnie, rozkołysze,
rozstąpi, zaiskrzy, zawładnie, rozpełznie
- co tam trzeba temu nieszczęściu do szczęścia.
Niech wyssie to ze mnie, jak jad się wysysa.
A i tak nie powiem ci, co mnie karmi bolączką
- kolczastą zupą z kradzionych wyobrażeń,
przerzuconych nielegalnie przez granicę jaźni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz