czwartek, 24 listopada 2016

Święty lans, EPILOG

[Nikola osiedla się po drugiej stronie rzeki. Zajmuje się przygotowaniem pamiętnika Sary (wzbogaconego o własne komentarze, teksty matki oraz fotografie) do wydania go w postaci książki. W przedmowie w formie podziękowań zamieszcza wymowną wiadomość skierowaną do wszystkich, którzy, jej zdaniem, przyłożyli rękę do samobójstwa matki. Jej treść jest następująca:

„Przede wszystkim gorące podziękowania kieruję w stronę mojego ojca, który zgotował mi i mojej rodzinie takie piekło, po którym nie da się pozbierać. Dziękuję mojej matce, która przez lata dawała na to przyzwolenie. Dziękuję wam za to, kochani rodzice, że mogłam przekonać się, czym jest bieda, głód i śmierć. Dziękuję za to, że nauczyliście mnie, jak nigdy nie żyć. Dziękuję mojej drogiej sąsiadce, matce mojej przyjaciółki, której umknęło, że jej córka jest nieletnią prostytutką i, w dużej mierze, przez to straciła życie. Z kolei dzięki mojej przyjaciółce dowiedziałam się, jak nisko może upaść człowiek, jeśli dostanie za to pieniądze. Dziękuję mojemu wrogowi i matce mojego wroga. Wykończyłyście najpierw mnie, a potem moją matkę, która przed popełnieniem samobójstwa spisała swój najgorszy koszmar. Koszmar, który naprawdę się rozegrał i w którym mogłam czynnie uczestniczyć. Dzięki wam wszystkim po trochu jestem teraz bezczelnie bogata. W końcu mam co jeść, jest mi ciepło i nie muszę ubierać się w lumpeksach. Mój wróg stał się moim przyjacielem. Zaś moja matka wreszcie nakarmiła mnie, odziała i zapewniła bezpieczeństwo. Szkoda, że dopiero po śmierci, nieświadomie i niechcący, ale jednak. Wielki dzięki psychiatrze, który prowadził moją matkę u kresu życia. To on wpadł na genialny pomysł wręczenia jej narzędzia, dzięki któremu mogła się wykrwawić. Oczywiście wcześniej wybebeszył ją ze wszystkich negatywnych wspomnień, co miało takie, a nie inne konsekwencje. Na samym końcu i w sposób szczególny zwracam się z podziękowaniami do moich cudownych dziadków, którzy swoim zerowym udziałem w naszym życiu przyczynili się do całej tej historii. Wy, mali bogaci ślepcy… Zabiliście własną córkę. Zabiliście własnego zięcia. Zniszczyliście moją młodość i dzieciństwo mojego brata. Doprowadziliście do tego, że zostałam jawną prostytutką. Nie boję się mówić o tym publicznie. Nie upokarza to mnie, ale was – Ąęckich – majętnych, lecz dziadów, kulturalnych, lecz prostaków, rodziców, lecz próżnych, skąpych, egocentrycznych morderców. Dzięki takim jak wy codziennie rozgrywają się ludzkie tragedie. Na waszych oczach, ale bez waszego bezpośredniego udziału. To nie jest tak, że ktoś komplikuje sobie życie na własne życzenie. Czasem to życie naprawdę przygniata. Jedne problemy pociągają za sobą kolejne. A potrzeba niewiele – odrobinę dobrej woli i szczyptę bezwarunkowej rodzicielskiej miłości, którą wy zostawiliście w wysadzanych brylantami pantoflach, z których zamiast dzierganych złotą wełną skarpet wystaje słoma…”.

Pod pseudonimem Sara Cole bohaterce udaje się wydać książkę.

W mediach pojawiają się informacje o zaginięciu dziesięcioletniego chłopca, którym okazuje się być Filip. Brat Nikoli ma nigdy nie zostać odnaleziony.


Nikola jest w ciąży. Ma nazwać córeczkę imieniem swojej matki, co na zawsze ma zmienić bieg wydarzeń w rodzinie Sardynianów, która według Nikoli już dawno się skończyła.

Przemek pozostaje zastępczym przyjacielem Nikoli.]

***


EPILOG
(historia alternatywna)





























„Małżeństwo z rozsądku”

Moje łóżko jest bezwzględnie niepodzielne.

Powiadają: kto sadzi wierzbę, przygotowuje łopatę na swój grób.
A co, jeśli mam w planach trzy?
Nie stój jak sztacheta w płocie.
Nieograniczona przestrzeń podłogi już pręży się na twój widok.
Widzisz te małe jędrne sęki?
Podobno marzy ci się potomstwo.
Prawdziwy mężczyzna najpierw sadzi drzewo.
Próbowałeś kiedyś uszczypnąć chmurę biurowym spinaczem?
Tak cię będę miziać.


Niki, chodź, policzymy gruszki, które zostawił nam w spadku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz