[Nikola
osiedla się po drugiej stronie rzeki. Zajmuje się przygotowaniem pamiętnika
Sary (wzbogaconego o własne komentarze, teksty matki oraz fotografie) do
wydania go w postaci książki. W przedmowie w formie podziękowań zamieszcza
wymowną wiadomość skierowaną do wszystkich, którzy, jej zdaniem, przyłożyli
rękę do samobójstwa matki. Jej treść jest następująca:
„Przede wszystkim gorące podziękowania kieruję w
stronę mojego ojca, który zgotował mi i mojej rodzinie takie piekło, po
którym nie da się pozbierać. Dziękuję mojej matce, która przez lata dawała na
to przyzwolenie. Dziękuję wam za to, kochani rodzice, że mogłam przekonać się,
czym jest bieda, głód i śmierć. Dziękuję za to, że nauczyliście mnie, jak nigdy
nie żyć. Dziękuję mojej drogiej sąsiadce, matce mojej przyjaciółki, której
umknęło, że jej córka jest nieletnią prostytutką i, w dużej mierze, przez to
straciła życie. Z kolei dzięki mojej przyjaciółce dowiedziałam się, jak nisko
może upaść człowiek, jeśli dostanie za to pieniądze. Dziękuję mojemu wrogowi i
matce mojego wroga. Wykończyłyście najpierw mnie, a potem moją matkę, która
przed popełnieniem samobójstwa spisała swój najgorszy koszmar. Koszmar, który
naprawdę się rozegrał i w którym mogłam czynnie uczestniczyć. Dzięki
wam wszystkim po trochu jestem teraz bezczelnie bogata. W końcu mam co jeść,
jest mi ciepło i nie muszę ubierać się w lumpeksach. Mój wróg stał
się moim przyjacielem. Zaś moja matka wreszcie nakarmiła mnie, odziała i
zapewniła bezpieczeństwo. Szkoda, że dopiero po śmierci, nieświadomie i
niechcący, ale jednak. Wielki dzięki psychiatrze, który prowadził moją matkę u
kresu życia. To on wpadł na genialny pomysł wręczenia jej narzędzia, dzięki
któremu mogła się wykrwawić. Oczywiście wcześniej wybebeszył ją ze wszystkich
negatywnych wspomnień, co miało takie, a nie inne konsekwencje. Na samym końcu
i w sposób szczególny zwracam się z podziękowaniami do moich
cudownych dziadków, którzy swoim zerowym udziałem w naszym życiu
przyczynili się do całej tej historii. Wy, mali bogaci ślepcy… Zabiliście
własną córkę. Zabiliście własnego zięcia. Zniszczyliście moją młodość i
dzieciństwo mojego brata. Doprowadziliście do tego, że zostałam jawną
prostytutką. Nie boję się mówić o tym publicznie. Nie upokarza to mnie, ale was
– Ąęckich – majętnych, lecz dziadów, kulturalnych, lecz prostaków, rodziców,
lecz próżnych, skąpych, egocentrycznych morderców. Dzięki takim jak wy
codziennie rozgrywają się ludzkie tragedie. Na waszych oczach, ale bez waszego
bezpośredniego udziału. To nie jest tak, że ktoś komplikuje sobie życie na
własne życzenie. Czasem to życie naprawdę przygniata. Jedne problemy pociągają
za sobą kolejne. A potrzeba niewiele – odrobinę dobrej woli i szczyptę
bezwarunkowej rodzicielskiej miłości, którą wy zostawiliście w wysadzanych
brylantami pantoflach, z których zamiast dzierganych złotą wełną skarpet
wystaje słoma…”.
Pod
pseudonimem Sara Cole bohaterce udaje się wydać książkę.
W
mediach pojawiają się informacje o zaginięciu dziesięcioletniego chłopca,
którym
okazuje się być Filip. Brat Nikoli ma nigdy nie zostać odnaleziony.
Nikola
jest w ciąży. Ma nazwać córeczkę imieniem swojej matki, co na zawsze ma zmienić
bieg wydarzeń w rodzinie Sardynianów, która według Nikoli już dawno się
skończyła.
Przemek
pozostaje zastępczym przyjacielem Nikoli.]
***
EPILOG
(historia alternatywna)
„Małżeństwo z rozsądku”
Moje łóżko jest bezwzględnie
niepodzielne.
Powiadają: kto sadzi wierzbę, przygotowuje
łopatę na swój grób.
A co, jeśli mam w planach trzy?
Nie stój jak sztacheta w płocie.
Nieograniczona przestrzeń podłogi
już pręży się na twój widok.
Widzisz te małe jędrne sęki?
Podobno marzy ci się potomstwo.
Prawdziwy mężczyzna najpierw sadzi
drzewo.
Próbowałeś kiedyś uszczypnąć
chmurę biurowym spinaczem?
Tak cię będę miziać.
Niki, chodź, policzymy gruszki,
które zostawił nam w spadku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz