Widziała go przez palce,
powstrzymując płacz ze śmiechu.
Ach... to jego poczucie humoru.
Nie dziś.
Te lata już minęły.
Zapach łez boli.
Nad ciszą chwieje się dźwięk.
A on drży,
śpiewając jej smutne piosenki nocą.
Ona nie chce słyszeć tej chrypy.
Znowu palił.
Szpetny ten jego głos.
I gitara już nie brzmi tak samo.
Nawet słowa były kiedyś piękniejsze.
Między strunami jest już cicho.
Szarym oknom opadają powieki.
Gasnące światła szepczą z ziewnięciem,
że pewnie znów jej się przyśni
ten uroczy romantyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz