Składam się
ze skrzydeł wystawionych na licytację,
aureoli, w
której przepaliła się żarówka,
sukni, co to
jej gors zamyka biust w cudzysłów
i łuków
żeber wciśniętych w skórę koloru écru.
Oto
prawdziwy komfort życia anioła, który upadł,
a nie ma
funduszy na paralotnię,
by wzbić się
ponad wycieraczkę z napisem:
WELCOME TO
PANDEMONIUM!
5.06.2010 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz