wtorek, 20 lipca 2010

„Żołądek”

Taka jestem dzisiaj zakochana...

Odłóż te kredki. Po co rysować coś,
co skraca się w niepamięci i z nudów depcze powieki?
Widzisz? Znowu spadło jabłko.
Runęło tak ciężko, aż odleciały ptaki.
Ale mówią, że takie w sińcach są najlepsze na szarlotkę.
Kolejna zabita pszczoła. Głupiutka była.
Liście nie są tak jednoznaczne. Dodaj trochę żółtego.
Zgubiłaś krawędzie światła.
A tam na dole popraw cienie.
Czuję zapach szkolnej stołówki. Raczej smród.
Kiedyś były kanapki z dżemem truskawkowym.
Ale tylko raz...

Nie krzyw się. Przecież dopiero uczę się gotować.


20.07.2010 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz