Nie wiem, ile malin ukradłeś ze
zbioru szczęść krótkotrwałych.
Dokąd jedzie ten pociąg?
Trawisz mnie prostopadle do życia, choć potrzebuję inaczej.
Bardzo brudne szyby.
Przyjazd. Odjazd.
Osiem godzin jazdy.
Paranormalny cień słońca, na które porwałeś się z motyką.
Ciekawe, ilu samobójców rozdrobnił i ułożył na torach słowo AMEN.
Raz u ciebie. Krócej u mnie.
I raz w połowie drogi.
Trzy razy w miesiącu. Trzydzieści sześć w roku.
Mogę zająć te dwie szuflady w komodzie?
Nie zdałam z chemii.
31.07.2010 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz